Czasem jest tak, że płótno okazuje się być za małe. W takiej sytuacji zalecam skorzystanie ze ściany. Najlepiej cudzej. Zwłaszcza, gdy własne ściany są już zajęte przez ludziki, kwiatuszki i domki namalowane mazakami przez własne dzieci.
Ja dzieci mam dużo, miejsca na ścianach mało, więc oto właśnie pomalowałam elewację kurnika w Hoszowie. Kury z wielkim zainteresowaniem przyglądały się mojej pracy i wydają się być zadowolone z efektów. Wytłumaczyłam im, że ten ogromny lis, nie jest po to, by siać grozę, ale by chronić je przed lisami w 3D.
W zamierzchłych czasach często malowałam ściany w knajpach, kebabach, mieszkaniach i salonach fryzjerskich. Może warto by do tego wrócić?











